Twój koszyk jest pusty
|
Zakładanie chłodzenia cieczą - krok po kroku W pierwszej kolejności zostaną opisane przygotowania jakie należy poczynić przed rozpoczęciem montażu chłodzenia, spis przydatnych narzędzi i tipsy ułatwiające samo zakładanie chłodzenia wodnego. Kolejnym etapem będzie analiza dostępnego miejsca w obudowie i wstępne rozplanowanie układu. Nie są to trudne zagadnienia jednak funkcjonuje tak wiele fałszywych mitów na temat organizacji układu i łączenia elementów, że warto poruszyć te kwestie. Następnie na przykładzie zakładania chłodzenia cieczą zostanie omówiony proces samego montażu, na co zwracać uwagę, o czym warto pamiętać a czego się wystrzegać, poruszone zostaną również zagadnienia konserwacji układu. Ostatnia część będzie traktowała o napełnianiu układu i jego prawidłowym odpowietrzeniu.
Przygotowania i przydatne narzędzia
By proces zakładania układu chłodzenia cieczą przebiegał sprawnie i bez problemu warto zaopatrzyć się w przydatne narzędzia. Nie są one jakoś specjalnie wyszukane - bo jak można nazwać nożyczki wyszukanym narzędziem czy kubek z gorącą wodą tudzież wrzątkiem.Może zabrzmieć to trywialnie ale warto naszykować też bloczki, chłodnicę, wentylatory i okablowanie, pastę termoprzewodzącą - tak by wszystko co będzie potrzebne było pod ręką - dosłownie pod ręką.
- kombinerki
- nożyk do tapet
- dobre nożyczki
- kubek z wrzątkiem (niestety woda stygnie i trzeba co jakiś czas chodzić po "świeży" wrzątek ;)
Niektórych może zastanowić do czego będą potrzebne kombinerki, do tego tak nietypowe - odpowiadam już teraz - nie są konieczne, ułatwią zakładanie węża na króćce, jednak można się bez nich obejść, zamiast nich można użyć nożyczek z zatępionymi końcówkami - takie jak w nożyczkach dla dzieci by się nie pokaleczyły - w tym przypadku końce mogły by uszkodzić wąż. Obecność kubka ze wrzątkiem również może się wydawać dość enigmatyczna - za chwilę to objaśnię. Do tej pory nie omówiłem nożyka to tapet i nożyczek - cóż, te narzędzia są raczej oczywiste - czymś trzeba wygodnie pociąć wąż. Jedni wolą używać nożyczek a innym bardziej do gustu przypadnie nożyk do tapet. Osobiście wolę nożyk - jest bardzo ostry. Na fotografii nie ma jeszcze paru drobiazgów - pasty termoprzewodzącej i czegoś do nakładania tej pasty. Pasta termo jest tak oczywista, że nawet głupio o niej wspominać, jednak już jej nakładanie wiąże się z paroma niuansami, o których warto pamiętać. Jest wiele szkół nakładania pasty. Nie warto bagatelizować tej czynności, gdyż nawet po poprawnym złożeniu układu może się okazać, że temperatury nie są satysfakcjonujące.
Powyższa fotografia pokazuje poprawnie nałożoną pastę na procesor - taki powinien być efekt końcowy. Jak jednak to osiągnąć? Oprócz pasty warto mieć coś czym będzie wygodnie ją nałożyć. Może to być karta kredytowa, karta miejsca, karta telefoniczna - słowem płaski i elastyczny kawałek tworzywa. Podczas nakładania pasty warto też mieć paczkę chusteczek lub parę ręczników papierowych czy poprostu papier toaletowy. Pastę należy w paru punktach umieścić na procesorze - zwykle najlepiej na rogach i na środku a następnie z uwagą rozprowadzić za pomocą karty po całym rdzeniu. Nadmiar pasty (czy to z "karty kredytowej" czy z procesora - to co znalazło się po za powierzchnią styku IHS ze spodem bloku, poprostu z bocznych ścianek) należy wytrzeć chusteczką. Może się okazać, że w niektórych miejscach poprostu zabraknie pasty - tam trzeba uzupełnić braki. jednym ze szkodliwych mitów jest błędne przekonananie, że warstwa powinna być jak najcieńsza, jak błona - tak to prawda ale tylko pod warunkiem, że IHS na naszym procesorze jest IDEALNIE, podkreślam IDEALNIE prosty. Niestety - szczególnie Intel, nie produkuje procesorów z płaskimi "czapami",najczęściej ISH jest poprostu wklęsły. Więc jak warstwa pasty będzie cienka niczym błona to blok będzie się stykał z procesorem głównie po rogach - przez to nie będzie obierał dobrze ciepła, z koleji to zaowocuje wysokimi temperaturami i rozczarowaniem z wydajności. Zatem warto pastę rozprowadzać prostą "kartą kredytową" - niech wypełni zagłębienie w IHS, nadmiar pasty i tak się po pewnym czasie rozpłynie na bok. Jednak nie wolno przesadzać też w drugą stronę - za gruba warstwa również zmniejszy wydajność. Pamiętajmy, że zawsze głównym zadaniem pasty było wyeliminowanie powietrza między blokiem (coolerem) a procesorem. Po tej niedługiej dygresji omówię technikę zakładania węża na króćce.
Pierwszym etapem jest zwiększenie elastyczności węż - w tym celu trzeba końcówkę zamoczyć we wrzątku. Tylko końcówkę którą będziemy nakładali na króciec, gdy zostanie zmiększony za gługi kawałek to będzie trudniej nakładać wąż gdyż będzie się wyginał. Gdy osiągniemy wystarczającą elastyczność można zakładać na króciec - jeśli jednak i to nie wystarczy wtedy konieczny jest kolejny zabieg.
Należy wąż "rozepchać" i rozciągnąć. Do tego właśnie wśród przydatnych narzędzi wymieniłem kombinerki lub nożyczki z zatępionymi końcówkami. W razie potrzeby czynność można powtarzać parokrotnie - mocząc wąż we wrzątku i rozciągając na przemian.
Efekt końcowy może być na przykład taki jak wyżej - popularny wąż 10/13 założony na króciec choinkowy o zewnętrznej średnicy 16mm - czyli aż o 6mm szerszy niż wewnętrzna średnica węża! Później jedynym sposobem na zdjęcie takiego węża jest jego rozcięcie - więc gdy raz nałożymy to na pewno wąż się nie ześlizgnie i nie spowoduje powodzi w komputerze ;) Generalnie wewnętrzna średnica węża powinna być mniejsza niż zewnętrzna średnica króćca - rozsądną wartością są 2mm - czyli przykładowo dla węża 10/13 idealne są króćce choinkowe o średnicy 12mm - popularnie zwane NK12. Ostatnią rzeczą, którą trzeba przygotować to własny umysł. Idea chłodzenia cieczą jest prosta, samo zakładanie układu też nie jest trudne - ale błąd może drogo kosztować. Zatem należy postępować ze spokojem i uwagą. Warto sobie przypomnieć mantrę "measure twice cut once" ;)
Analiza dostępnego miejsca i planowanie układu Ten etap zwykle wykonujemy już w trakcie pierwszych zakupów części to LC, a nawet dużo wcześniej. W odróżnieniu od nudnego planowania z przysłowiową kartką i ołówkiem przede wszystkim należy zaprządz do pracy własną wyobraźnię - to jest najdoskonalszy program projektowy ;) Należy sobie odpowiedzieć wstępnie na pytanie gdzie umieścić chłodnicę - w środku czy na zewnątrz. umieszczenie chłodnicy w środku sprawia, że cały układ jest bardziej kompaktowy - to niezwykle kusząca wizja. Jednak nie w każdej obudowie jest możliwość umieszczenia chłodnicy wewnątrz, szczególnie gdy będzie na dwa wentylatory lub większa. Innym aspektem jest dopływ świeżego powietrza do chłodnicy - to bezpośrednio rzutuje na wydajność. Jeśli w obudowie nie ma warunków do umieszczenia chłodnicy w środku to pozostaje jedynie umieścić ją na zewnątrz. Umieszczenie chłodnicy po za obudową daje przede wszystkim większą wydajność, gdyż przepływ świeżego powietrza jest niczym nieskrępowany. Chłodnica może leżeć na obudowie czy obok - wszystko jedno byle nie przeszkadzała. Można też spróbować przykręcić chłodnicę do obudowy jak na poniższej fotografii :
Chłodnia została przykręcona z tyłu za pomocą dystansów. Jeśli nie ma ich pod ręką również można sobie poradzić - wystarczy dłuższa śruba z gwintem identycznym jaki ma chłodnica i dwie nakrętki. Przekładamy śrubę przez otwór w obudowie (z tyłu - jak na fotografii), nakręcamy pierwszą nakrętkę - prawie do końca, ale zostawiamy trochę luzu by móc obracać śrubą. Następnie nakręcamy drugą nakrętkę - mniej więcej 3cm (dlatego tyle by standardowy wentylator ma grubość 2.5cm a dodatkowe 0.5cm jest na wkręcenie śruby w chłodnicę) potem nakładamy wentylator i na koniec wkręcamy śrubę w chłodnicę - dlatego należy zostawić trochę luzu w pierwszym etapie. Gdy wkręcimy śrubę w chłodnicę powstanie specyficzna "kanapka" : chłodnica-wentylator-nakrętka dociskająca wentylator-nakrętka mocująca śrubę w obudowie. Innym sposobem jest umieszczenie chłodnicy na "stojaczku na obudowie" - zostanie to pokazane w dalszej części niniejszego artykułu. Równie ważne jest rozplanowanie ułożenia elementów wewnątrz.
Na przykładowej fotografii jest pokazany niełatwy przypadek, w obudowie jest stosunkowo niewiele miejsca. Zatoki na dyski twarde praktycznie zajęte, trochę miejsca pod napędem optycznym. Nie jest to wymarzona sytuacja mimo iż obudowa do małych nie należy. Oczywistym rozwiązaniem wydaje się umieszczenie w tym przypadku chłodnicy na zewnątrz. O ile chłodnicę można nazwać płucami układu to pompka jest sercem - o miejsce na nią również należy się zatroszczyć. Teoretycznie pompka może być umiejscowiona w dowolnym punkcie - na samej górze - tuż pod napędem optycznym lub na samym dole - obok zatoki z dyskami. Jednak faktem jest, iż najłatwiej napełnia się i odpowietrza się układ gdzie pompka jest na dole. W omawianym układzie zastosowano pompkę ze zintegrowanym rezerwuarem - warto jednak wspomnieć o przypadku gdy rezerwuar jest osobno. By napełnianie układu było łatwiejsze, rezerwuar musi się znajdować wyżej niż pompka i łączyć się bezpośrednio z WLOTEM pompki - tak by zasysała ciecz z tego zbiorniczka. Gdy już zaplanowaliśmy gdzie umieścimy płuca i serce układu można przejść do bardziej szczegółowych zagadnień - mianowicie można rozważyć jak to wszystko ze sobą połączyć. Na wstępie obalam kolejny mit, że kolejność elementów ma znaczenie. Szczególnie śmiesznym argumentem jest twierdzenie, że pompka powinna pompować ciecz bezpośrednio do chłodnicy, gdyż podgrzewa wodę, a dopiero potem "chłodna" ciecz trafiała do bloku na procesorze i ewentualnie do bloku na karcie graficznej lub mostku północnym. Śmieszny wydaje się również zabobon według którego chłodziwo najpierw powinno trafiać do bloku na procesorze a dopiero potem do bloku na karcie graficznej - bo w przeciwnym wypadku woda z bloku na karcie graficznej będzie "podgrzewać" procesor. Są to kompletne bzdury - kolejność nie ma jakiegokolwiek znaczenia po za wygodą. Należy tak łączyć elementy układu by zużyć jak najmniej węża i by on się nie załamywał - łuki powinny być w miarę możliwości najbardziej łagodne. Więcej istotnych zasad projektowania układu nie ma - zatem nie jest to zadanie trudne jeśli nie damy się zwieść fałszywym przesądom i mitom. Wstępne projektowanie można wykonać nawet nie posiadając wszystkich elementów - wystarczy wyobraźnia - jak wspomniałem wcześniej najsilniejsze narzędzie projektowe ;) Oczywiście ten wstępny projekt może zostać zweryfikowany przez rzeczywistość - przykładowo może okazać się, że łuki są zbyt ciasne i wąż się załamuje - wtedy jednym z rozwiązań jest zmiana kolejności łączenia elementów - niech żaden mit nas w tym nie ogranicza.
Montaż układu
Po właściwym przygotowaniu teoretycznym i praktycznym, mając wszystkie komponenty i narzędzia pod ręką można przystąpić do montażu. Na początek parę słów o blokach wodnych. Wśród bloków na procesor są dwie podstawowe grupy rozróżniane ze względu na współczynnik wydajności do przepływu. Do pierwszego rodzaju charakteryzującego się stosunkowo dobrą wydajnością zarówno dla małych przepływów jak i dla większych zaliczają się głównie konstrukcje klasyczne takie jak Prison Pro , zarówno przy słabszych pompkach jak i wydajniejszych konstrukcjach osiągają się dobrą wydajnością. Druga grupa charakteryzuje się podobną lub nieznacznie gorszą wydajnością przy słabszym przepływie, natomiast przy większym dopiero dostają skrzydeł. Są to głównie nowe konstrukcje jak przykładowo Poseidon. Podczas doboru komponentów warto mieć ten fakt na uwadze by optymalnie pod względem wydajności dobrać blok wodny i pompkę.
Wśród bloków na kartę graficzną również można wyróżnić dwie grupy, lecz ze względu na balans między funkcjonalnością a wydajnością wynikający z konstrukcji. Wygodniejsze w użyciu, lecz niestety mniej wydajne są bloki typu fullcover. Pozwalają one równocześnie schłodzić cieczą zarówno pamięci na karcie graficznej jak i sam rdzeń. Przy zachowaniu należytej ostrożności są one proste w zakładaniu - dla osób początkujących jest to niewątpliwie wielka zaleta. Jednak poważną wadą jest ograniczenie zastosowania jedynie do modelu karty graficznej, do której został zaprojektowany. Niestety też tylko do konstrukcji referencyjnych. Pokazany na fotografii wyżej blok typu fullcover EK jest przeznaczony do kart Radeon 3870. Niestety konieczne było zrezygnowanie z modułu chłodzenia układu zasilania. Wynikało to z minimalnych różnic konstrukcyjnych - nie był to model referencyjny. Podsumowując, oferują wygodę kosztem wydajności i braku uniwersalności. Druga grupa to bloki dedykowane na rdzeń, również są proste w montażu, jednak chłodzą tylko rdzeń a o schłodzenie pamięci i układów zasilania trzeba się zatroszczyć osobno. O ile dla pamięci i układów zasilania temperatury rzędu 60-70C nie stanowią problemu to rdzeń do optymalnej pracy wymaga niższych temperatur. Mimo tej tolerancji na wyższe temperatury radiatory na pamięci i układ zasilania są konieczne, we wszystkich kartach posiadających firmowe chłodzenie na te elementy, wskazane w przypadku kart nie posiadających firmowego chłodzenia na te elementy - zwykle tańszych. Zatem oprócz zakupu bloku na rdzeń warto zakupić też i radiatory. Wyższe radiatory zapewnią lepsze chłodzenie. To jak wysokie mogą być jest uwarunkowane konstrukcją bloku. Jeśli blok posiada króćce wyprowadzone równolegle do laminatu to radiatory umieszczone bezpośrednio pod króćcami mogą mieć jedynie wysokość ok 8mm. Bloki posiadające obrotowe króćce kolankowe wyprowadzone prostopadle do laminatu karty pozwalają na zastosowanie naprawdę wysokich radiatorów - tym samym wydajnych. Problem ten dotyczy tylko kości umieszczonych bezpośrednio pod króćcami. Radiatory należy montować na klej (np. dwuskładnikowy klej Zalmana) gdyż taśmy oferowane w zestawie lub zakupione osobno nie zapewniają wystarczająco pewnego i godnego zaufania sposobu montażu. Bywa, że potrafią odpaść. Zakładając, że czytelnik posiada wystarczająco samozaparcia i umiejętności by dobrać odpowiednie radiatory i je przykleić może liczyć na znacznie niższe temperatury na rdzeniu (co zwiększa możliwości podkręcania karty) i przyzwoite temperatury dla reszty elementów. Niestety autor niniejszego artykułu nie miał tyle samozaparcia i poszedł na łatwiznę montując blok fullcover EK ;) Na osłodę - ładnie wygląda ;)
Technika zakładania bloku na procesor nie jest jakoś wysublimowana, warto jednak znać parę praktycznych sposobów ułatwiających ten proces. Dla wygody warto wymontować płytę główną i całą operację wykonać na biurku w komfortowych warunkach, to w dużym stopniu zminimalizuje ryzyko pomyłki. Najpierw należy od spodu przełożyć śruby jak na fotografii wyżej. Docisnąć palcem na środku i przytrzymać by blok równo "przykleił" się do procesora, następnie nałożyć przełożyć sprężynki i podkładki i powoli delikatnie nakręcać nakrętki motylkowe. Należy robić je wkręcać równomiernie, najlepiej każdą po pół obrotu.
Po prawidłowym zamontowaniu sprężyny nie powinny być całkowicie ściśnięte, muszą mieć trochę "oddechu" inaczej nie będą spełniać swojej funkcji. Podobne zasady należy stosować podczas zakładania bloku na kartę graficzną. Nawet jeśli jest to blok typu fullcover. Po założeniu bloków na płytę główną i kartę graficzną można te elementy umieścić i zamocować w obudowie.
Jako że chłodnica jest największym elementem układu chłodzenia powinna być zamocowana jako druga w kolejności.
W związku z brakiem wystarczającej ilości miejsca wewnątrz obudowy chłodnica została zamontowana na zewnątrz. Dla należytej wydajności miedzy chłodnicą a obudową powinien być należyty przedświt - zwykle ok 2-3cm wystarczy. By osiągnąć stabilność i pewność że chłodnica nie spadnie przy byle potrąceniu warto wykonać nóżki, które zapewnią właściwą pewność zamocowania. W tym przypadku zostały one wygięte pod wymiar obudowy z pasków blachy. Ostatnią w kolejności można zamontować pompkę gdyż jej umiejscowienie jest uwarunkowane przez resztę elementów. Parę słów o wentylatorach . Ciche nie koniecznie muszą być drogie, przykładowo znane i lubiane Silentium Zephyr. Posiadając odpowiednio wielką chłodnicę można zmniejszyć napięcie zasilania wentylatorów do 5-7V zachowując nadal dobrą wydajność a zyskując ciszę. Warto więc zatem wybrać większą (tym samym wydajniejszą) chłodnicę by mieć zapas wydajności. Ostatnią kwestią jest kierunek przepływu powietrza. Czy w górę czy w dół i czy wentylatory mają dmuchać na chłodnicę czy wyciągać powietrze. Ciepłe powietrze ma tendencję do unoszenia się ku górze, zjawisko to nazywa się prądem konwekcyjnym. Zachodzi ono również w chłodnicy oddającej ciepło wytworzone przez nasz komputer. Jednak jest ono tak znikome, że można je zaniedbać, głównie z tego powodu iż finy chłodnicy są rozmieszczone stosunkowo ciasno. Zatem owy wymiennik ciepła potrzebuje wymuszonego przepływu powietrza - konieczne są wentylatory by cieszyć się należytą wydajnością. Ostatnią kwestią jest kierunek pracy wentylatorów , odwieczny dylemat : dmuchać czy ciągnąć. Zależność jest prosta. Gdy wentylatory dmuchają osiągamy trochę lepszą wydajność ale przez większe zawirowania powietrza jest niestety głosniej. Więc gy zależy bardziej na wydajności to wentylatory powinny dmuchać na chłodnicę, jeśli bardziej na ciszy to powinny wyciągać powietrze. Gdy wszystkie komponenty już są na swoich miejscach można rozpocząć łączenie ich. Podczas nakładania węża warto w razie potrzeby wspomagać się wrzątkiem i kombinerkami/nożyczkami z zatępionymi końcówkami.
Efekt finalny, wszystkie elementy połączone wężami można przejść do etapów końcowych. Ważne by przed rozpoczęciem napełniania układu sprawdzić wszystkie połączenia. Jest to bowiem ostatni moment gdy można w stosunkowo mało uciążliwy sposób coś poprawić. Warto prześledzić ponownie w jaki sposób woda będzie płynęła, czy w jakikolwiek sposób możliwe jest jeszcze większe uproszczenie układu lub poprawa estetyki.
Napełnianie, odpowietrzanie i konserwacja
Gdy układ już złożony ostatnią czynnością, którą pozostało wykonać jest jego napełnienie. W zależności od zastosowanych komponentów sposób postępowania jest różny. Najprostszym przypadkiem jest sytuacja gdy w układzie zastosowano rezerwuar. Jeśli znajduje się on na górze układu to podczas napełniania chłodziwo będzie spływało do niżej położonych elementów. Ważne jest by woda z rezerwuaru płynęła do wlotu pompki - tak by była zasysana przez pompkę, odwrotna sytuacja bardzo utrudnia napełnienie układu. Problem, umiejscowienia rezerwuaru nie występuje w przypadku zintegrowania go z pompką, taka sytuacja ma miejsce w omawianym układzie. Technika napełniania układu w obu przypadkach jest podobna. Najpierw trzeba nalać tyle chłodziwa do rezerwuaru ile się zmieści, im więcej się go rozpłynie po układzie bez włączania pompki tym lepiej. Następnie mając w pogotowiu butelkę z chłodziwem należy włączyć pompkę (najczęściej włączając komputer, choć są sposoby na uruchomienie zasilania pompki bez włączania komputera), w tym momencie pompka zacznie rozprowadzać chłodziwo zawarte w rezerwuarze po całym układzie. Będzie jeszcze dużo bąbelków powietrza powodujących głośniejszą pracę pompki. W miarę ubywania cieczy z rezerwuaru należy uzupełniać braki.
Warto podczas tego procesu pomagać sobie przedmiotami domowego użytku, np lejkiem i kawałkiem węża jeśli dostęp do wlotu rezerwuaru jest utrudniony lub niewygodny. Po napełnieniu pozostaje jedynie odpowietrzenie. W przypadku układów z rezerwuarami jest to proces samoczynny - odpowietrzanie zachodzi podczas działania układu, co zwykle zajmuje od godziny do paru godzin. Znając sposób na włączanie i wyłączanie pompki bez startu komputera można naprzemiennie ją uruchamiać i zatrzymywać, to znacznie przyśpieszy proces odpowietrzania. Prawdopodobieństwo zatrzymywanie bąbelków powietrza w rezerwuarze jest tym większe im wolniej płynie ciecz. Sytuacja jest o wiele trudniejsza gdy zamiast rezerwuaru zastosowano trójnik do napełniania i odpowietrzania. Ten przypadek jednak nie zostanie omówiony w niniejszym artykule. Warto wspomnieć o samym chłodziwie, o jego składzie i tym samym wydajności. Najwydajniejszą cieczą jest sama woda. Posiada ona jednak jedną wielką i dyskwalifikującą wadę - po pewnym czasie w układzie rozwija się życie, przykładowo glony i bakterie. Ścianki węża robią się śliskie, powoli spada wydajność chłodzenia, w skrajnej sytuacji może dojść do zatrzymania akcji serca, czyli awarii pompki. Bardzo ważne by tą wodą nie była zwykła "kranówa" , najlepiej wykorzystać wodę demineralizowaną dostępną na każdej stacji benzynowej. Z czym w takim razie najlepiej zmieszać wodę by nie rozwijało się życie a tym samym zapewnić długą bezawaryjną pracę całego układu? Najpopularniejszą substancją jest glikol, kluczowy składnik większości koncentratów i płynów do chłodnic samochodowych.
W przypadku omawianego układu zastosowano mieszankę wody demineralizowanej oraz Borygo Eko zielone. Autor we własnym zakresie sprawdził w długim okresie czasu parę popularnych płynów i koncentratów, z nich wszystkich jedynie z Borygo Eko nie wytrącał się żaden osad. Przykładowo z koncentratu do chłodnic Castrol'a oraz Petrygo niebieskiego już po dwóch miesiącach na wężach i przezroczystych elementach dało się zaobserwować biały osad. Dla uzyskania optymalnej wydajności tej mieszanki należy zmieszać 5l wody z 1l Borygo Eko - lub inną ilość z zachowaniem proporcji 5:1. Zbyt duża zawartość płynu do chłodnic obniży wydajność a zbyt mała nie zapobiegnie rozwojowi "życia". Inną alternatywą jest zastosowanie już gotowych chłodziw stworzonych z myślą o chłodzeniu wodnym, jest to łatwiejszy sposób ale znacznie droższy. Większość "firmowych" płynów i tak jest na bazie glikolu - zatem kluczowy składnik pozostaje ten sam. Główna różnica to dodatki uszlachetniające oraz barwniki. Konserwacja to ostatni aspekt, o którym warto wspomnieć. Dobrze zaprojektowany układ jest praktycznie bezobsługowy. Czynnością, którą warto wykonać raz na ok 2 lata, a którą się wykonuje przy każdej modyfikacji układu jest wymiana chłodziwa. Innym problemem może okazać się zbieranie kurzu przez chłodnicą. Jeśli znajdzie się go zbyt wiele na finach i między nimi to obniży on wydajność. By zapobiec zbieraniu się kurzu na chłodnicy można zastosować popularne filtry przeciw kurzowe, odkurzać często pomieszczenie z komputerem lub pogodzić się z comiesięcznym czyszczeniem chłodnicy. Niechcianej substancji pozbyć się można na dwa różne sposoby, albo przedmuchujemy chłodnicę odkurzaczem lub sprężonym powietrzem albo po prostu ją płuczemy. Na koniec przestroga, jak może wyglądać po paru miesiącach nieczyszczona chłodnica :
Tak... to widok osłupiający. Tak, to jest stara poczciwa nagrzewnica od Żuka z okrutnie brzydkim shroudem wykonanym z tektury i wytłumionym watą, całość przyprawiona kurzem. Kończąc omawianie ostatniego z ważnych aspektów autor kończy niniejszy, poglądowy artykuł.
Stay cool, Kyniek
Kyniek 11/9/2009 10:51:35 PM
|